Tak się zastanawiam czy “WKK” uczy swoich podopiecznych “cwaniactwa” czy z tym już trzeba się urodzić 😉
    Do rzeczy, prowadzisz “pociąg” kilkunasto-osobowej grupy przez około 1/3 trasy, prosisz o zmienę.. zero chętnych lub i tutaj “przyjaciele z wkk” cytuje “nie dam rady, ledwo co na kole jestem”. Dojeżdżamy do ostatnich 500 metrów trasy a tu nagle “cudowne ozdrowienie” wspomnianych osób które Cie wyprzedzają na ostatniej prostej i zajmują kolejno top 5-6 open. Rozumiem zawody o puchar świata ale amatorskie … Gdzie się podziała zdrowa, uczciwa rywalizacja a nie żerowanie na kimś…

    WSTYD !

    Leave A Reply